środa, 9 listopada 2016

Wywiad: Rafał Olejnik, urolog Kliniki Nova

Rozmawiamy z doktorem Rafałem Olejnikiem, urologiem z Kliniki Nova w Kędzierzynie-Koźlu. Dzięki jego zaangażowaniu oraz innych lekarzy z Kliniki Nova w 2015 roku zorganizowano cztery soboty bezpłatnych badań, co zainspirowało nas do przygotowania akcji w 2016 roku. Dzięki Klinice Nova pozyskaliśmy także wspaniałych ambasadorów akcji, drużynę ZAKSA.

FKŚ: Skąd dowiedzieliście się o Movember i skąd pomysł na zaangażowanie w akcję w 2015?
dRO: Dowiedzieliśmy się z mediów i mediów społecznościowych już jakiś czas temu. Jako urolog słyszałem, że ludzie na całym świecie organizują się, aczkolwiek szczegółów nie znałem. W końcu media społecznościowe pokazały mi, czym dokładnie jest Movember.
W związku z tym, że jestem urologiem tematy raka prostaty i jąder to moje życie. Widziałem ludzkie tragedie które wynikały często, to trzeba podkreślić, z zaniechania. „Mnie to nie będzie dotyczyć”, „to nie moje sprawy”, „mnie nikt nie mówił, że mam to robić”, „nie wiedziałem”, „bałem się” – ludzi, którzy tak myśleli widziałem przed i w trakcie leczenia, wreszcie po. Zdaję sobie sprawę z tego, że są choroby, które szybko można wyleczyć – to dotyczy i raka jąder i prostaty, ale jeśli ktoś przyjdzie za późno to można stracić takiego pacjenta.

FKŚ: Stąd zaangażowanie w Movember w ubiegłym i, na szeroką skalę, także w tym roku?
dRO: Mając taką misję – a bycie lekarzem to nie tylko praca, ale również misja – uważam, że trzeba się angażować w takie akcje, które podnoszą świadomość w społeczeństwie na temat tych nowotworów. Tylko dzięki tej świadomości u młodszych i starszych mężczyzn jesteśmy w stanie być bardziej skutecznymi w walce z tymi nowotworami. One są, były i będą. Mamy coraz lepsze narzędzia, możemy lepiej leczyć, ale jeśli pacjent do nas nie przyjdzie – to nie mamy kogo.

FKŚ: Jaki jest w takim razie cel Waszego partnerstwa z Movember Polska?
dRO: Jeśli każdy mężczyzna w Polsce będzie wiedział, że jądra to nie tylko coś, co wypełnia majtki i, że ewentualnie tam są produkowane plemniki, ale to także potencjalne miejsce rozwoju bardzo agresywnego raka, który nieleczony zabija szybko – wówczas mamy szanse na wykrycie raka w takiej fazie, która pozwala nam na pomoc pacjentowi.
Jesteśmy w stanie wyleczyć każdego pacjenta, jeśli przyjdzie o czasie. A żeby przyjść o czasie – musi się badać.

FKŚ: Mężczyźni jednak często mówią, że nie mają czasu się badać. Są zabiegani, wszędzie bombardowani różnymi informacjami na temat diety, zdrowia, fitnessu…
dRO: Jeśli faceci twierdzą, że nie mają czasu, by się badać, nauczmy kobiety. Im zależy na swoich mężczyznach. Albo wywrą na partnerów wpływ i nauczą ich samobadania, albo wezmą sprawy w swoje ręce.
Jądra trzeba zbadać – kobiety badają piersi, a faceci powinni badać swoje jądra. Jest to proste, zajmuje zaledwie kilka chwil przy kąpieli. Naprawdę jest to banalne, niebolesne, a nabieramy doświadczenia i jesteśmy w stanie rozpoznać nawet najmniejsze zmiany w naszym ciele.
FKŚ: Movember uczy mężczyzn samobadania. Wiemy, że po zapoznaniu się z informacjami o akcji wiele osób zaczyna to robić, ale na początku brakuje im doświadczenia.
dRO: Zdarza się, że przychodzą pacjenci przestraszeni, a sprawa dotyczy błahych kwestii – anatomicznej budowy jąder, której nie znają. Każdy pacjent, który wychodzi ode mnie wie doskonale, co to jest jądro, co to jest najądrze i wie doskonale, po co trzeba się badać.
Dzięki Movember jesteśmy w stanie dotrzeć do większej ilości mężczyzn i opowiedzieć im o samobadaniu i przekazać niezbędną wiedzę.

FKŚ: Movember to także rak prostaty. Tutaj wczesne wykrywanie zależy przede wszystkim od wizyty u lekarza.
Temat nowotworów prostaty pojawił się już wcześniej. Coraz więcej ludzi wie, że musi przyjść się zbadać do urologa, chociaż czemu to badanie ma służyć, już niekoniecznie pacjenci wiedzą.
Sprawa jest tutaj i prostsza i trudniejsza. Trudniejsza dlatego, że jest to organ ukryty i pacjent nie potrafi sam sobie jej zbadać, a nowotwór długo rozwija się bez objawów. Z drugiej strony prostsza, bo u mężczyzn powoli utrwala się wiedza, że trzeba „z psem przyjść do urologa”, czyli zbadać sobie poziom PSA i przyjść na konsultację.

FKŚ: Co właściwie daje badanie poziomu PSA?
dRO: Jest do badanie, które pokazuje nam ryzyko raka prostaty. Jest to wstępna diagnostyka diagnoza i dopiero po niej możemy realizować inne badania, ale niezwykle ważną rzeczą jest to, by po 45 roku życia przyjść do urologa, a nie tylko prosić lekarza rodzinnego o badania krwi. Urolog może zbada prostatę ć, zweryfikuje  poziom stężenie PSA, ewentualni e rozszerzy diagnostykę o badanie USG i potem bardziej specjalistyczne metody.
Rak prostaty jest bardzo częstym nowotworem i najważniejsze jest to, by wykryć go w porę. Od pacjenta i jego lekarza zależy, czy wykryjemy raka prostaty wcześniej, czy później.

FKŚ: W przypadku obu nowotworów kluczowe jest więc wczesne reagowanie na wykryte zmiany.
Czy rozmawiamy o raku jądra czy o raku prostaty warunkiem, żebyśmy mogli działać i leczyć jest wykrycie raka. Jeśli chodzi o raka jąder, pierwszą linią jest pacjent. Badając sobie jądra jest w stanie wykryć sobie „coś” w jądrze. To już jest powód, żeby następnego dnia pójść do urologa i diagnozować się dalej.
Jeśli chodzi o raka prostaty tu kwestia jest troszeczkę trudniejsza. Trzeba zrobić badanie PSA, trzeba pójdź do urologa i dać się zbadać. Lekarz, jeśli ma wątpliwości, zleca kolejne badania i dopiero wtedy możemy potwierdzić, z jakim typem nowotworu mamy do czynienia i jak go najskuteczniej leczyć.
Procedura nieco bardziej skomplikowana, natomiast bez zaangażowania samych mężczyzn i w jednym i w drugim przypadku nie da się zadbać za nich o ich zdrowie. Nie warto umierać na coś, co można łatwo wyleczyć.

FKŚ: Chcąc przekazywać tę wiedzę mężczyznom w ubiegłym roku jako pierwsi zrealizowaliście serię bezpłatnych badań. Jak to wyglądało w Klinice Nova?
W ubiegłym roku, chociaż czasu było niewiele już do samej akcji Movember, podjęliśmy decyzję, że jako urolodzy, a jest nas czwórka, będziemy konsultować w soboty nieodpłatnie, wszystkich mężczyzn. Wykorzystaliśmy lokalne media, który poinformowały pacjentów z naszego powiatu, w skrócie przekazaliśmy także informacje czym jest rak jąder i prostaty.
W ciągu czterech sobót listopada przebadaliśmy kilkaset osób, które się do nas zgłosiły.

FKŚ: Ten pomysł został rozszerzony w tym roku w ramach Movember. Co da pełne zaangażowanie w akcję?
dRO: Patrząc z jednej strony na zapotrzebowanie, a z drugiej mając świadomość tego, jak ważny jest ten problem, mając już kontakt z Fundacją, zaangażowaliśmy się dalej i oto jesteśmy w Movember. Zależy nam na tym, żeby przekazać jak najwięcej informacji mężczyznom – i młodym i tym starszym, o tym, że trzeba się badać.
Badamy się, żeby nie przegapić raka, żeby z nim wygrać. Statystycznie ktoś tego raka będzie miał. Nie mamy na to wpływu, rak dotyka ludzi ze wszystkich grup wiekowych, z miast dużych i małych, mniej i bardziej zamożnych, szczęśliwych i smutnych. Na to nie mamy wpływu, ale mamy ogromny wpływ badając siebie, chodząc do lekarza, badając PSA.
Dzięki akcji w ubiegłym roku wykryliśmy nowotwory, skierowaliśmy pacjentów do dalszej diagnostyki, udało nam się je skutecznie leczyć.
Po akcji w ubiegłym roku, patrząc na zapotrzebowanie mężczyzn uznaliśmy, że musimy zrobić więcej. Już dzisiaj rozmawiamy z mediami, już dzisiaj rozmawiamy z drużyną ZAKSA, aby dzięki tym ludziom, którzy mają możliwość dotarcia do większej ilości ludzi, przekazać dalej naszą wiedzę. Wzmacniamy głos urologów dotyczący raka jąder i raka prostaty. Chcemy pokazać potrzebę regularnego badania się, pokazania, że to są nowotwory, które mogą nas dotyczyć, ale które są całkowicie wyleczane.
Movember jest wzmacniaczem głosu rozsądku lekarzy, który mówi: badajcie się, bo wtedy będziemy mogli Wam pomóc. Badajcie się, bo to są sprawy całkowicie wyleczalne.

FKŚ: Kiedy pacjenci przychodzą do Was z innymi problemami, również rozmawiacie z nimi o raku jąder i prostaty?
Pacjentów, którzy przychodzą do mnie z innymi problemami często pytam, czy się badają. Pacjentów, którzy mają już odpowiedni wiek uświadamiam i badam również w kierunku raka prostaty, bo jest to konieczne.
Wieloletnie doświadczenia innych krajów pokazują, że trzeba się badać. Wykrywalność i wyleczalność nowotworów jest wówczas większa. Przy braku świadomości mamy związane ręce, a to przekłada się na większą śmiertelność.

FKŚ: Wspomniałeś, że młodych ludzi w gabinetach urologicznych jest zdecydowanie mniej.
dRO: W kwestii młodych ludzi obserwujemy, że są takie krótkie okresy, kiedy przychodzi bardzo wiele ludzi, by się zbadać, kiedy w danym środowisku ktoś odejdzie z powodu zbyt późno wykrytego nowotworu. Młodzi mężczyźni boją się wówczas, czy czasem też czegoś „tam” nie mają.
Movember jest świetną okazją, by ci mężczyźni przyszli wcześniej, dużo wcześniej zanim ktoś „da im taki przykład”. Nikt nie musi umierać, żeby podnieść świadomość innych. W rękach każdego człowieka, młodszego czy starszego, jest jego zdrowie.
W moim gabinecie, jeżeli przychodzi pan w wieku 45 plus, na koniec wizyty zawsze schodzę na temat raka prostaty i tego, że trzeba się regularnie badać. Nie zdarzyło mi się, żeby ktoś nie chciał badań – po kilku zdaniach każdy chce, bo każdy rozsądny wie, że z rakiem się przegrywa. Trzeba z nim walczyć, a żeby walczyć – trzeba się badać.
W gabinecie urologicznym młodych ludzi jest mniej, ale im też pokazujemy jak się badać, żeby robili to regularnie. Ciężko się rozmawia z argumentem „śmiertelny rak”, więc każdy, kto zacznie temat chce potem się badać.

FKŚ: Jak dzięki temu wygląda sytuacja obecnie i co musimy jeszcze zrobić?
dRO: Wielu mężczyzn nadal przychodzi zbyt późno, kiedy nasze szanse są już mniejsze, bo choroba jest rozsiana. Tym bardziej naszą misją jest mówienie, zwłaszcza zdrowym ludziom, o tym jak istotne jest badanie się pod kątem tych nowotworów. Męskie nowotwory intymne dotyczą coraz młodszych mężczyzn i są to choroby, które nie oszczędzają. Na każdego raka jest sposób, ale zawsze zaczyna się on od wizyty u lekarza.
Pokazujmy ludziom, że jednak bywamy chorzy, nowotwór potencjalnie dotyczy każdego z nas i tylko regularnie się badając jesteśmy w stanie go wykryć.

Choroby nowotworowe są chorobami wieloczynnikowymi. Zbyt mało je znamy i zbyt mało dużo czynników zewnętrznych na nie wpływa. Chodzenie w spodniach z luźnym krokiem nie daje nam gwarancji, że nie zachorujemy na raka. Kiedyś uważano, że nowotwory są chorobami późnego wieku, ale fakty są zupełnie inne. Nie ma czynników, które zwalniając z odpowiedzialności za swoje zdrowie czy uwalniałyby nas od ryzyka. Nie możemy mieć pewności, że nie będziemy chorzy na raka. A skoro jej nie mamy – musimy się badać.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Od gentlemanów dla gentlemanów - każdy komentarz mile widziany.